Strona główna
 Informacje
 Proces beatyfikacji
  Postulatura
  Trybunal
 Słudzy Boży
  o. Fabian Abrantowicz, MIC
  m. Katarzyna Abrikosowa, OPL
  o. Epifanij Akułow
  ks. Konstanty Budkiewicz
  ks. Franciszek Budrys
  o. Potapij Emeljanow
  s. Róża Serca Maryi
  Kamila Kruszelnicka
  Biskup Antoni Malecki
  o. Janis Mendriks, MIC
  ks. Jan Trojgo
  ks. Paweł Chomicz
  o. Andrzej Cikoto, MIC
  ks. Antoni Czerwiński
  o. S. Szulmiński, SAC
 Archiwum
  abp. E. Profitlich, SJ
 Biblioteka
 Kontakty

Kamila c. Mikołaja Kruszelnicka

Kiedy czyta się żywoty świętych pierwszych wieków chrześcijaństwa, zwłaszcza kobiet-męczennic, mogłoby się wydawać, że przychodziło im stosunkowo łatwo cierpieć za Chrystusa – prawie wszystkie były młode, ładne, mądre, wyrzekły się miłości ziemskiej i powszednich życiowych radości. Dlatego tak trudno je naśladować.

 Chcę opowiedzieć o zwykłej kobiecie, która pracowała jako urzędniczka w biurze moskiewskiego „Stalsbytu” i w wieku 40 lat, nie będąc już pierwszej młodości, wciąż nie traciła nadziei na zamążpójście. Cierpienie za Chrystusa upodabnia tę kobietę do dziewic-męczennic pierwszych wieków chrześcijaństwa.

Kamila Nikołajewna Kruszelnicka urodziła się w roku 1892, w Baranowiczach. Miasto to do 1939 roku należało do Polski, a później – do ZSRR, obecnie zaś znajduje się na terytorium Białorusi. Rodzice Kamili należeli do polskiej arystokracji i byli katolikami. Jednak wydarzenia początków XX wieku podzieliły rodzinę: jeden z braci Kamili, Józef, walczył na barykadach o bolszewickie ideały i był ateistą, siostra Jadwiga wstąpiła do klasztoru i później była przełożoną w Grodnie, natomiast ciotka – Trozerina Kruszelnicka wyemigrowała do Paryża. Kamila pozostała wierna religii i przywiązana do narodowej tożsamości swoich przodków: nigdy nie odżegnywała się od tego, że jest Polką i katoliczką.

Po ukończeniu gimnazjum udało się jej zdobyć niepełne wyższe wykształcenie. Większą część swego niedługiego życia spędziła w Moskwie. Jak wiadomo, rządzący wtedy Rosją reżim komunistyczny walczył aktywnie z „religijnym wstecznictwem”, przy czym katolików uznawano za najgroźniejszych wrogów komunistycznej ideologii. Jeden z duchownych, pracujących wówczas w Leningradzie, pisał: Każdy, kto do mnie przychodzi, natychmiast staje się podejrzanym; podejrzewa się nawet tego, kto często bywa w zakrystii. Podobna sytuacja miała miejsce także w Moskwie. Wielu katolików, prowadzących aktywne życie religijne, wcześniej czy później, doznawało represji za wiarę, było z tego powodu więzionych i zsyłanych do obozów. Wyznawanie wiary w Boga nie było zatem rzeczą łatwą, a tym bardziej bohaterstwem było otwarte przyznawanie się do katolicyzmu i udział w nabożeństwach odbywających się w moskiewskim kościele p.w. Świętego Ludwika.

Warto w tym kontekście podkreślić, że Kruszelnicka nie tylko formalnie należała do parafii św. Ludwika, ale jako żarliwa katoliczka była też córką duchową bpa Piusa Eugeniusza Neve, apostolskiego administratora Moskwy. W czasie, kiedy GPU wszędzie wprowadzało swoich informatorów, miała odwagę otwarcie rozmawiać z ludźmi na tematy religijne. Głoszenie Dobrej Nowiny, tak naturalne dla każdego chrześcijanina, w Rosji pierwszej połowy XX wieku było niebezpiecznym szaleństwem.

Kamila kontaktowała się z wieloma ludźmi, a w jej mieszkaniu zbierali się przyjaciele. W czasie tych spotkań czytano Ewangelię oraz książki o tematyce religijnej. Kruszelnicka próbowała w świetle wiary patrzeć na wszystko, co dzieje się w Związku Sowieckim i wyjaśniać to innym. Przychodzili do niej zarówno wierzący katolicy jak i ci, którzy miotali się między ateizmem a wiarą w istnienie Boga.

Kamila Kruszelnicka była znajomą Anny Abrikosowej (matki Katarzyny), założycielki dominikańskich tercjarek obrządku wschodniego. W tym czasie Abrikosowa miała już za sobą 9 lat więzienia jako przewodnicząca moskiewskiej kontrrewolucyjnej organizacji i została zwolniona przedterminowo po ciężkiej operacji w więziennym szpitalu. Zabroniono jej przebywać w wielkich miastach, więc mieszkała w Kostromie, a do Moskwy przyjeżdżała na dalsze leczenie. W czasie jednego z takich pobytów w stolicy zgodziła się przyjść do mieszkania Kamili, żeby poprowadzić dyskusję z zebraną tam młodzieżą. Mówiła, że w Rosji nie ma swobody religijnej i z tego powodu młodzi ludzie stają się ślepi, więc nie mogą dojrzeć prawdy i rozumieć sensu tego, co się wokół nich dzieje.

Po jakimś czasie GPU dowiedziało się o nieformalnych spotkaniach, odbywających się w mieszkaniu Kamili Kruszelnickiej. Pracowników tego urzędu nie interesowała bynajmniej Ewangelia ani wiara chrześcijańska. Chora wyobraźnia przedstawicieli organów bolszewickiej władzy postrzegała nieformalną wspólnotę religijną jako kontrrewolucyjną monarchistyczną organizację terrorystyczną. W lipcu 1933 roku Kamila i większość tych, którzy zbierali się u niej w domu, zostało aresztowanych. W gronie tym znalazła się między innymi była studentka Uniwersytetu Moskiewskiego, 24-letnia Anna Brylantowa, a nawet młoda bratanica Kamili, 18-letnia Wiera Kruszelnicka, która akurat wtedy po raz pierwszy uczestniczyła w zebraniu u ciotki. Cała „wina” tej dziewczyny polegała na tym, że, jako znajoma syna Woroszyłowa, była kiedyś w jego willi i w mieszkaniu na Kremlu. Dla GPU był to wystarczający powód, by stwierdzić, że zbierała ona informacje o rozmieszczeniu pokoi na Kremlu w celu dokonania ataku terrorystycznego.

Za główną „terrorystkę” uznano jednak Annę Brylantową. W czasie przesłuchań, które trwały cztery dni i noce, Anna zaczęła podpisywać najbardziej nieprawdopodobne i dziwaczne „zeznania”: Od 1931 roku […] poddawana byłam kontrrewolucyjnej misjonarskiej katolickiej obróbce […] uważałam za swój obowiązek walczyć wszelkimi sposobami przeciw władzy radzieckiej, nie wyłączając indywidualnego terroru, szpiegostwa i sabotażu. Jako bezpośrednią inspiratorkę swoich planów terrorystycznych Anna, najpewniej pod presją śledczych, wymieniła Kamilę Kruszelnicką. Z protokołów przesłuchań jednak wynika, że ta przypisanych jej przez prześladowców idei nie głosiła. Rzeczywiście mówiła, że z władzą sowiecką należy walczyć, ale tylko „własnym przykładem” – to znaczy, przykładem życia chrześcijańskiego.

Kamila trzymała się dzielnie, ale wszystko przemawiało przeciwko niej: chociażby jej szlacheckie pochodzenie czy krewni za granicą. GPU irytowała głównie znajomość Kamili z taką „matką kontrrewolucjonistką” jak Anna Abrikosowa, oraz to, że spowiednikiem Kruszelnickiej był biskup Pius Neve, z którego organa władzy próbowały zrobić „zagranicznego szpiega” – w dokumentach śledczych nazywa się go wprost agentem francuskiego wywiadu.

Kamila nie skrywała podczas przesłuchań swojego stosunku do niektórych poczynań władzy sowieckiej: Jako osoba wierząca uważam, że w Rosji Sowieckiej nie można otwarcie wyznawać swojej wiary. Kościoły wszelkich wyznań są prześladowane, a najlepsze dzieci Kościoła – represjonowane – mówiła w trakcie jednego z nich.

W rezultacie, zarówno Kruszelnicka, jak i Abrikosowa zostały jako przywódczynie „organizacji terrorystycznej” skazane na 10 lat poprawczych obozów pracy. Kamilę zesłano do cieszącego się smutną sławą Sołowieckiego Obozu Specjalnego Przeznaczenia [SŁONSołowieckij Łagier Osobiennogo Naznaczenija – od tłum.], dawnego prawosławnego monasteru zamienionego w czasach sowieckich na ciężkie więzienie. Sołowki były miejscem pozbawienia wolności nie tylko prawosławnych, ale również katolików: świeckich i duchownych. Liczni stracili tam życie.

Kamila była „nie do naprawienia” – obóz sołowiecki nie był w stanie złamać jej ducha. W rozmowach z innymi skazańcami, jak donosili informatorzy, z początku ostrożnie, a potem coraz śmielej próbuje przekonywać […], że w ZSRR wszystko opiera się na kłamstwie i podłości, wszystko jest oszustwem, bolszewicy odrzucili Boga, idą złą drogą i gubią ludzkie dusze. Przytaczając przykłady, wskazując na miliony «niewinnie osądzonych ludzi», cierpiących w więzieniach i łagrach, udowadniając bezpodstawność teorii marksistowsko-leninowskich, głosiła, że jedynie słuszna droga polega na poznaniu Boga i prawdy.  Takie słowa Kamili znalazły oddźwięk w ludzkich duszach – ten sam informator przytacza kilka przykładów, kiedy zdeklarowani „anarchiści i ateiści” wyrażali pragnienie przyjęcia katolicyzmu. Pomimo zagrażających jej surowych kar, Kamila starała się podtrzymywać więzi z innymi jednowiercami oraz uczestniczyła we Mszach św. odprawianych potajemnie w sołowieckim łagrze przez katolickich kapłanów.

Tam właśnie, na Sołowkach, Kamila, która skończyła wówczas 41 rok życia, znalazła swoją ziemską miłość. Listy tej kobiety pisane do człowieka, z którym chciała zawrzeć małżeństwo, jakimś cudem zachowały się do naszych czasów. Słowa w nich zawarte nie zawsze są wystarczająco czytelne, ale roztaczają przed nami światło jej duszy i bezgraniczne zaufanie do ukochanego: Nieskończenie kochany, bliski sercu, posępny Chłopcze! Ale dla mnie teraz taki czuły! Dziękuję Ci za ten list! Objawia się w nim cała Twoja dusza. Jestem szczęśliwa, że nie pomyliłam się co do niej. Jest taka, jak myślałam. – Jest «żywa»! W innym z listów przeczytać możemy: Niezmiernie miło mi, że nazwałeś mnie «Kochaną Kamusią», nie Kamoczką, czy Kamiłoczką, a Kamusią – tak mówili do mnie w domu. Powiało nagle czymś domowym, tak drogim i bliskim. – Ach, Igorze! Jakże ta Twoja «Kamusia» Cię kocha! Gdybyś tylko wiedział, jak bardzo! [...] Jesteśmy na wieki jedną całością, […] Twoja Kamusia zostanie Twoją prawdziwą żoną, bezgranicznie Twoją. Takie słowa słała do swojego ukochanego, posługując się wszystkimi wymyślonymi przez więźniów sposobami konspiracji i narażając się na najsurowsze kary.

            Lektura wspomnianej korespondencji nie pozostawia wątpliwości, że Igor nie był chrześcijaninem. Z listów Kruszelnickiej do niego jasno wynika, że liczyła ona na wsparcie łaski Bożej w jego nawróceniu i na to, że żyjąc z nim w małżeństwie, pomoże mu dojść do Chrystusa. Starała się uporządkować jego życie wewnętrzne i zbudować wspólną drogę duchową. Ale myśląc o jego nawróceniu, można odnieść wrażenie, że przesadnie polegała na własnych siłach, niedoceniając należycie działania łaski Bożej.

Wszystkie listy Kruszelnickiej świadczą o tym, jak ważną dla niej była wiara i wierność Kościołowi katolickiemu. Pisała do swojego narzeczonego o znaczeniu, jakie ma dla niej sakrament małżeństwa. Igor miał niedługo zostać zwolniony, a jej do końca kary zostało całe siedem lat. Była jednak realistką i chociaż myślała o szczęściu rodzinnym, to obawiała się, że mąż może nie doczekać się jej na wolności: …czekać na mnie całe 7 lat… Czy Ty to wytrzymasz? Jesteś przecież żywym człowiekiem… Życie weźmie swoje, życie wciągnie, ale nie będę Cię za to winić – zrozumiem! Dla niej samej sakrament był jednak czymś niezłomnym – tak uczy przecież Kościół, więc napisała: …rozwodów u «nas» nie ma i dać Ci go nie będę mogła.

Trzeba zaznaczyć, że Kamila długo się wahała, zanim połączyła się w końcu węzłem małżeńskim z ukochanym – trudno było jej zdecydować, co lepsze: zawrzeć małżeństwo w obozie, czy po wyjściu na wolność. Powodem tych męczących wątpliwości było to, że jeden z księży-więźniów, któremu Kamila powierzyła swoją tajemnicę, nie pochwalał tego związku. Nie mniej jednak, w końcu dał się przekonać i Kamila zdecydowała się na ślub. O. Antoni Jarmołowicz – bo o nim mowa – pobłogosławił zawarcie małżeństwa Kruszelnickiej z jej narzeczonym 28 lipca 1936 roku, w pomieszczeniach pralni Sołowieckiego Kremla. Świadkami związku były dwie inne uwięzione katoliczki: Helena Iwanowa Rożyna i Helena Iwanowa Cycurina.

Niestety, Kamila pokochała Judasza. Zdradził on żonę z zimną krwią, podobnie jak wszystkich jej przyjaciół i znajomych – a przecież Kamila bezwzględnie mu ufała i osobiście przekazywała mu w listach nazwiska i adresy bliskich jej ludzi. Robiła to w trosce o niego – przecież niedługo miał opuścić obóz. Wiedziała, że będzie potrzebował ludzkiej życzliwości i pomocy, zarówno materialnej jak i duchowej. Człowiek ten okazał się jednak donosicielem, od którego władze otrzymały wszystkie przekazane mu nazwiska, adresy i inne dane. To, że Kamila pokochała takiego człowieka, to jeszcze jeden krzyż na jej drodze, krzyż, który niosła, nie wiedząc o tym.

Kruszelnicka przez całe życie dochowała wierności przekonaniom, o których tak pięknie pisze w jednym ze swoich listów: Nie zdradzę Kościoła ani Ojczyzny: wszyscy ludzie mają w końcu tylko jedną wspólną Ojczyznę: Królestwo Boże, które łączy narody całego świata i czyni wszystkich braćmi niezależnie od ich pochodzenia narodowego czy społecznego. Nie sprzeniewierzę się również mojej Polsce: ten tylko nie wyrzeknie się swojego patriotyzmu, kto potrafi pozostać uczciwym i niewinnym, obojętnie, gdzie by nie był, kto hańbiącymi czynami nie splami swojego narodowego imienia.

W roku 1937 zlikwidowano sołowiecki łagier. Niektórych więźniów wysłano do innych obozów, a pozostałych – tych najbardziej „niebezpiecznych” dla władzy sowieckiej – skazano na śmierć. Decyzją Specjalnej Trójki NKWD Kamili Kruszelnickiej wymierzono najwyższy wymiar kary. Oznacza to, że uznano ją za równie niebezpieczną dla ustroju sowieckiego, jak księży katolickich. Dopiero niedawno ujawniono miejsce rozstrzelania skazańców z 1937 roku. Jest nim uroczysko Sandormoch pod Miedwieżjegorskiem, w Karelii. Tam spoczywają też prochy prawie trzydziestu katolickich kapłanów, rozstrzelanych jesienią tamtego roku. Kamila poniosła śmierć 27 października.

Na podstawie informacji źródłowych można wysnuć wniosek, że Bóg nie dał Kamili dowiedzieć się przed śmiercią o zdradzie, której dopuścił się jej mąż. Śmierć Kruszelnickiej, mimo wszystko, była świetlana i piękna: czyż nie cierpiała ona za wierność Chrystusowi i Jego Kościołowi, za to, że starała się dzielić swoją wiarą z innymi, za miłość do człowieka? To nie przypadek, że rozstrzelano ją razem z katolickimi księżmi. Ta dzielna kobieta, tak jak ona, całe swoje życie poświęciła dawaniu świadectwa Ewangelii, służbie świętemu Kościołowi powszechnemu.

Będziemy razem dążyć do prawdy. Pytasz, jaka ona jest? Wszystko można streścić w jednym słowie: Bóg. Drogą do Niego jest Miłość. Przez miłość, i tylko przez nią, można zrozumieć całą prawdę życia: Boga i dostąpić zbliżenia do Niego – ciągłego doskonalenia ludzkiej duszy – pisała niegdyś Kamila do swego narzeczonego.

Wśród katolików świeckich, żyjących w tamtych strasznych czasach na terenie ZSRR, było wielu ludzi szczerze oddanych Bogu, Kościołowi, odważnych w dawaniu świadectwa swojej wiary. Brakuje jednak takich, których okoliczności śmierci są znane. Kamila Kruszelnicka – prawdziwa męczennica za wiarę w Boga i za miłość do człowieka, żyjąca w okresie, gdy panowała nienawiść do Boga i nieufność do człowieka, niech dopomoże w naszych czasach dochować miłości do człowieka, za którego Bóg wydał Swojego Syna.

Swietłana Szyszkina

Tłumaczyła z rosyjskiego Aniela Czendlik


© Postulator Causae Beat. seu Declarationis Martyrii S. D. Antonii Malecki et Soc.