Strona główna
 Informacje
 Proces beatyfikacji
  Postulatura
  Trybunal
 Słudzy Boży
  o. Fabian Abrantowicz, MIC
  m. Katarzyna Abrikosowa, OPL
  o. Epifanij Akułow
  ks. Konstanty Budkiewicz
  ks. Franciszek Budrys
  o. Potapij Emeljanow
  s. Róża Serca Maryi
  Kamila Kruszelnicka
  Biskup Antoni Malecki
  o. Janis Mendriks, MIC
  ks. Jan Trojgo
  ks. Paweł Chomicz
  o. Andrzej Cikoto, MIC
  ks. Antoni Czerwiński
  o. S. Szulmiński, SAC
 Archiwum
  abp. E. Profitlich, SJ
 Biblioteka
 Kontakty

Sługa Boży ks. Antoni Czerwiński

(1881-1938)

 

Antoni Czerwiński urodził się 8(20) października 1881 roku w należącym do guberni lubelskiej miasteczku Biłgoraj. Miejscowość ta znajdowała się wtedy na terytorium wcielonego do Rosji Królestwa Polskiego. Ojciec przyszłego sługi Bożego, Karol, był Polakiem urodzonym na Ukrainie. Z zawodu był sitnikiem – zajmował się wyrobem sit i przetaków z włosia. Matką Antoniego była Marianna z domu Zieniewicz (z pierwszego małżeństwa Krzos). Dziecko zostało ochrzczone w drugim dniu życia w kościele parafialnym Wniebowzięcia NMP w Biłgoraju przez księdza o nazwisku Miech. Rodzicami chrzestnymi byli: organista Antoni Pachuciński i Salomea Skoczyńska.

Nie zachowały się, niestety, żadne świadectwa o życiu rodziny Czerwińskich w Biłgoraju. Wiadomo tylko, że Antoni miał brata Józefa i siostrę Emilię, przy czym siostra urodziła się w roku 1892 w Jałcie na Krymie, dokąd rodzina się przeprowadziła. Rodzina Czerwińskich należała do grupy licznych polskich rodzin, które przeniosły się na Krym w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Na przełomie lat 80 i 90 XIX w. W Łąkcie mieszkało ok. 500 katolików, ale nie było tam żadnego kościoła, nabożeństwa odprawiano w maleńkim domu modlitwy.

W tym czasie w Jałcie działało Katolickie Towarzystwo Dobroczynne, które zajmowało się również nauczaniem dzieci religii oraz czytania i pisania. Oprócz tego, działająca konspiracyjnie kongregacja zakonna sióstr franciszkanek Rodziny Maryi zorganizowała w willi podarowanej przez księżnę Gagarin sanatorium dziecięce, w którym znajdowała się kaplica, gdzie zbierali się katolicy z Jałty i okolic. W kaplicy tej nabożeństwa odprawiał ks. Dziewulski, który miał za sobą już 25-letnie zesłanie na Syberii. W ten sposób tam, gdzie zamieszkali Czerwińscy, mały Antoni miał możliwość wzrastania w wierze.

Wszystko wskazuje na to, że chłopak dość wcześnie postanowił poświęcić swoje życie Bogu. W roku 1894, w wieku 13 lat, rozpoczął naukę w 4-klasowej szkole (małym seminarium) przy Tyraspolskim Rzymskokatolickim Seminarium w Saratowie, którą ukończył w roku 1898. Tam też wstąpił do seminarium duchownego, gdzie był alumnem w latach 1898-1902.  Większość wiernych w tej diecezji stanowili Niemcy, więc językiem wykładowym w seminarium był niemiecki i wszyscy kandydaci musieli go znać.

Polakom władze państwowe zabroniły wstępować do seminarium w Saratowie. Dopiero na początku XX w. pozwalano na przyjęcie na kurs jednego lub dwóch Polaków, znających język niemiecki. W 1902 roku Antoni został skierowany na dalsze studia do Akademii Duchownej w Petersburgu przez ówczesnego biskupa tyraspolskiego – Edwarda Roppa. Ukończył tę uczelnię z tytułem magistra teologii w roku 1906. Można z tego wnioskować, że był on zdolnym studentem i wzorowym klerykiem. W roku 1904 w Petersburgu przyjął święcenia diakonatu, a kapłańskie – 2 kwietnia 1905 roku z rąk mohylewskiego metropolity, arcybiskupa Grzegorza Szembeka. Warto zauważyć, że metropolita Szembek był również absolwentem saratowskiego seminarium.

Zaraz po opuszczeniu Akademii, 1 sierpnia 1906 roku, ks. Czerwiński został mianowany wikariuszem przy parafii katedralnej w Saratowie. Jednocześnie pełnił on obowiązki sekretarza i kapelana biskupa tyraspolskiego, którym wówczas był Józef Alojzy Kessler. Wspomniane funkcje prawdopodobnie powierzono właśnie ks. Antoniemu, ponieważ był on nie tylko młodym, ambitnym, gorliwym i dobrze wykształconym kapłanem, ale również łączyła go znajomość z biskupem. Sięgała ona lat 1891-95. Późniejszy bp Kessler był w wówczas administratorem parafii w Symferopolu niedaleko Jałty i znał niewątpliwie Antoniego jeszcze jako chłopca.

Za rządów bpa Kesslera nastąpił znaczący rozwój duchowy diecezji tyraspolskiej. Hierarcha przeprowadzał wizytacje parafii, bierzmował, święcił nowe kościoły, rozbudował niższe seminarium i seminarium duchowne, założył wydawnictwo i drukarnię, sprzyjał działalności ukrytych zakonów męskich i żeńskich. Również praca jego sekretarza musiała być niezwykle intensywna. 1 sierpnia 1907 roku ks. Czerwiński został mianowany katechetą katolickich dzieci, uczęszczających do średnich szkół w Saratowie. Przez jakiś czas uczył religii również we wsi Mikołajówka niedaleko Saratowa.

28 września 1908 roku ks. Antoni został wybrany na przewodniczącego Zarządu Towarzystwa Dobroczynnego przy kościele rzymskokatolickim w Saratowie. Organizacja ta kierowała przytułkiem dla starców (5 mężczyzn i 9 kobiet), ochronką dla dzieci (w roku 1908 – 5 dzieci, a w latach 1909-10 – po 10) i szkołą parafialną. Stanowisko przewodniczącego Zarządu Towarzystwa ks. Czerwiński zajmował przez dwa lata – do 19 września 1910 roku.

Z przytoczonych wyżej faktów wynika, że ks. Antoni musiał dzielić swój czas między służbę w kancelarii biskupa, posługę wikariuszowską, pracę katechety w kilku szkołach i aktywność dobroczynną, co z pewnością było dla niego niezwykle męczące.

23 sierpnia 1911r. biskup Kessler zwolnił swojego sekretarza ze wszystkich zajmowanych przez niego do tej pory urzędów i z dniem 1 września owego roku mianował go administratorem parafii i katechetą w średnich szkołach (gimnazjum męskim i żeńskim) w mieście Władykaukaz na Północnym Kaukazie. Ks. Antoniemu przyszło obejmować nową placówkę w atmosferze skandalu obyczajowego. Jego poprzednik na urzędzie porzucił kapłaństwo i odszedł z kobietą. Aby ratować parafian przed niebezpieczeństwem utraty wiary, potrzebny był duchowny nieskazitelny pod każdym względem. Za takiego uznano ks. Czerwińskiego. Uchodził on za skromnego człowieka i sumiennego duszpasterza.  

Wspólnota władykaukaskich katolików składała się z różnych narodowości. Mieszkali tam Polacy, Litwini, Włosi, Niemcy, Ormianie – potomkowie zesłańców i przesiedleńców. W roku 1913 liczba katolików Władykaukazu i okolic wynosiła 2100 osób. Przy kościele czynna była szkoła parafialna, w której ks. Czerwiński uczył religii.

            Ks. Antoni w charakterze gospodyni zatrudnił swoją siostrę Emilię.  Sam zaś troszczył się o kościół, parafię i nauczanie dzieci. Był człowiekiem dobrym, uczciwym, wielkodusznym, litościwym, mądrym, wykształconym, uprzejmym i sprawiedliwym. Kiedy robił parafianom jakieś uwagi, to cierpliwie wyjaśniał im popełnione błędy, nigdy nie podnosząc głosu. W posługę duszpasterską wkładał całą swoją duszę. Był człowiekiem niezwykle serdecznym, zawsze przychodził z pomocą każdemu, komu przytrafiło się jakieś nieszczęście. Dbał również o wystrój wewnętrzny kościoła, o kwiaty wokół niego i o sad owocowy przy świątyni.

Liczebność wiernych w parafii zmniejszyła się po wybuchu I wojny światowej głównie o żołnierzy i oficerów wysłanych na front. W roku 1917 parafia liczyła 1550 osób. Po rewolucji bolszewickiej i powstaniu na terenie byłego Imperium Rosyjskiego niezależnych państw – Polski i Litwy, parafian ubyło jeszcze bardziej, ponieważ wielu z nich postanowiło powrócić do krajów ojczystych. Wraz z nadejściem władzy bolszewickiej na Kaukazie, tak jak i w całym kraju, zaczęły się prześladowania Kościoła i wiernych. Z tego powodu, po zakończeniu wojny polsko-rosyjskiej i podpisaniu traktatu pokojowego w Rydze (18 marca 1921 roku), nastąpiła kolejna fala emigracji z Kaukazu. Zginęło lub wyjechało wówczas też wielu duchownych diecezji tyraspolskiej. Ks. Czerwiński pozostał jednak na swoim miejscu, by nadal służyć ludziom.

Ks. Antoni wziął na wychowanie grupę sierot, m.in. dwóch chłopców, których chciał przygotować do stanu duchownego. Jednym z nich był Walerian Obuchowicz, syn sprzątacza z Połocka, który znalazł się na Kaukazie po śmierci swoich rodziców. Ks. Czerwiński żywił go i wychowywał na przyszłego kapłana. Pod jego kierunkiem chłopak nauczył się kilku języków (polskiego, francuskiego, niemieckiego i łaciny), a także opanował grę na organach i do swojego aresztowania, które nastąpiło w roku 1936, był we Władykaukazie organistą.  Chociaż Obuchowicz nie spełnił oczekiwań swego opiekuna i wybrał życie w małżeństwie, ks. Antoni przyjął z radością do swego domu nową rodzinę i cieszył się z narodzin ich syna. Kiedy chłopczyk umarł, nie przeżywszy roku, zasmucony ks. Antoni „płakał jak dziecko”.

W 1926 roku, na podstawie dekretu Piusa XI Quo aptius z dnia 10 marca, terytorium diecezji tyraspolskiej zostało podzielone na kilka administratur apostolskich. Wśród nich była też administratura na Północnym Kaukazie.  Jej administratorem został ks. Jan Rot, proboszcz parafii w Piatigorsku.

Ksiądz Antoni został ostatnim katolickim duchownym we wschodniej części Północnego Kaukazu, służąc posługą duszpasterską wszystkim tamtejszym wspólnotom. Oprócz Władykaukazu, którego nazwę zmieniono na Ordżonikidze, miał pod opieką jeszcze parafie w Mozdoku, Piatigorsku, Groznym i grupę katolików w Chasaw-Jurcie,. Na skutek prześladowań społeczności wiernych, ich liczebność stale się zmniejszała i w momencie, gdy ks. Antoniego aresztowano, wynosiła tylko ok. 300-400 osób, które regularnie uczestniczyły we Mszy św. Istnieje świadectwo potwierdzające to, że na prośbę pewnej parafianki ks. Czerwiński odwiedził po roku 1927 Bujnaksk w Dagestanie, gdzie poprowadził nabożeństwo żałobne za jej zmarłą matkę, a na cmentarzu modlił się za wszystkich spoczywających tam katolików. W sytuacji, kiedy większość duchownych była aresztowana lub, szukając ratunku, uciekła z tej nieludzkiej ziemi, ks. Antoni, ryzykując życiem, objeżdżał różne wspólnoty, które bez jego starań szybko by się rozpadły. Warto wspomnieć w tym miejscu, że zdobycie przepustki pozwalającej na wyjazd wiązało się z koniecznością przejścia upokarzających czasami procedur.

Bolszewicy objęli swoją ateistyczną agitacją głównie dzieci i młodzież. Dlatego też ks. Antoni tak wiele pracował właśnie z dziećmi. Uczył je religii, mówił o pokornym przyjmowaniu cierpienia i dźwiganiu krzyża, który zbliża do Chrystusa. W tych trudnych czasach pouczał wiernych, by modlili się, żeby nie osłabnąć w wierze i sam dawał przykład gorliwej modlitwy. Wiele rozmawiał z dziećmi o tym, jak mają zachowywać się w rodzinach, w szkole, na ulicy, wychowywał je w życzliwości, zabraniał męczyć zwierzęta. Często chodził z dziećmi do parku, organizował zabawy, wieczorki taneczne i prowadził chór. Parafianie bardzo szanowali swojego proboszcza i garnęli się do niego, bo on ze wszystkimi chętnie rozmawiał. Zachęcał rodziców, by przyprowadzali z sobą do kościoła dzieci, upominał tych, którzy na czas Mszy św. zostawiali swoje pociechy w przykościelnym parku. Odwiedzał rodziny parafian, zwłaszcza chorych i zawsze długo z ludźmi rozmawiał.

Władze znacjonalizowały plebanię, więc ks. Antoni musiał przenieść się do „stróżówki” przy kościele, gdzie mieszkała jego siostra i rodzina organisty. Na dodatek w roku 1936 przyjął do mieszkania jeszcze jednego człowieka, który dopiero co wrócił z zesłania. Był nim kapłan katolicki z Ukrainy, ks. Bolesław Blechman, który po odbyciu kary nie mógł powrócić do miejsca swojej poprzedniej posługi, do Kijowa.

Parafian stale ubywało, ludzie bali się chodzić do kościoła. Ks. Czerwiński trwał na swoim posterunku, wiedząc, że w każdej chwili może zostać aresztowany. Zakopał w ogrodzie zdjęty z ołtarza krzyż kościelny, by uchronić go przed profanacją.

Męczeństwo

Władza radziecka przeprowadzała swój plan zniszczenia religii pod hasłem walki z kontrrewolucją i antyradziecką agitacją. Represje uderzyły przede wszystkim w Kościół katolicki, gdyż celem ataków byli należący do niego przedstawiciele mniejszości narodowych (Polacy, Niemcy, Estończycy, Litwini i inni). Oskarżano ich o tworzenie tajnych organizacji zajmujących się szpiegostwem na rzecz obcych państw, o organizowanie sabotażu i dywersji, zdradę ojczyzny itp. Na tej podstawie NKWD przygotowało sprawę karną przeciw ks. Antoniemu Czerwińskiemu. Został on aresztowany 2 grudnia 1936 roku w Ordżonikidze. Razem z proboszczem  z Władykaukazu aresztowano kapłanów: B. Blechmana i J. Rota, których już wcześniej dotknęły represje oraz jego siostrę, organistę i byłego stróża kościelnego – staruszka, a także kilka parafianek w starszym wieku, Polek i Niemek, których winą było to, że czasem przychodziły do swojego duszpasterza. W czasie aresztowania ks. Antoni poprosił, żeby pozwolono mu pójść do kościoła i przyjąć Komunię św., aby Najświętszy Sakrament nie uległ sprofanowaniu w czasie likwidacji kościoła.

Z dokumentów archiwalnych dowiadujemy się, że z ks. Antonim władze postąpiły tak samo jak z kapłanami w innych parafiach. Aresztowano również osoby, z którymi ks. Antoni miał kontakt i nazwano ich ugrupowaniem kontrrewolucyjnym. Wszystkich trzymano w więzieniu aż do całkowitego opadnięcia z sił i rozstroju psychicznego, a następnie żądano podpisania zmyślonych oskarżeń.

Ks. Czerwińskiemu zarzucano kontakty z arcybiskupem Adrianem Smetsem i jego pomocnikiem, ks. Antonio Fragallim. W roku 1921 Smets był delegatem apostolskim w Persji i wizytatorem apostolskim w Gruzji. Jako że Zakaukazie szybko weszło w skład ZSRR, arcybiskup nie przyjeżdżał już na te tereny. Nie wiadomo zatem, czy kontakty ks. Czerwińskiego z nim były tylko wymysłem pracowników NKWD, czy też miały rzeczywiście miejsce na początku lat 20-tych XX w.

15 grudnia 1936 roku ks. Antoniemu przedstawiono zarzuty z art. 58, z paragrafów 6, 8, 10 i 11 KK RFSRR.  §6 – to szpiegostwo, §8 – dokonanie aktów terrorystycznych i udział w takich akach, § 10 nazywa przestępstwem propagandę lub agitację wzywającą do obalenia lub osłabienia władzy radzieckiej oraz wydawanie, kolportaż lub posiadanie literatury powyższej treści, a za okoliczności obciążające uważa wykorzystywanie przesądów religijnych i nacjonalistycznych mas, w § 11 za czyny przestępcze uznaje się ponadto członkowstwo w organizacjach utworzonych w celu przygotowania i wykonania tych przestępstw. Obydwa punkty przewidują karę, zgodnie z § 2 artykułu 58, jako najwyższy środek obrony społecznej – rozstrzelanie czyli uznanie za wroga mas pracujących.  Ks. Czerwińskiego oskarżono o to, że stworzył i przewodniczył kontrrewolucyjnemu, faszystowskiemu i nacjonalistycznemu ugrupowaniu […], prowadził aktywną działalność kontrrewolucyjną wśród polskiej ludności Ordzonikidze. Takimi przestępczymi czynami ks. Antoniego w tym mieście było odprawianie Mszy św., spowiedź, rozdzielanie Komunii św., odwiedzanie chorych. Członkami przestępczego ugrupowania zostali nazwani wszyscy, którzy razem z nim mieszkali, kilka wspomnianych wyżej starszych parafianek przychodzących czasem po coś do proboszcza lub jego siostry i staruszek stróż. Ks. Czerwiński nie przyznawał się do winy ani na rozprawie sądowej, ani w trakcie śledztwa.

W czasie prowadzonego dochodzenia ks. Antoni był jakoby gotów udzielać śledczym pomocy w ujawnieniu „wrogów ludu”, ale oczywiście żadnej takiej pomocy nie udzielił. Kapłan już w areszcie zaczął tracić wzrok (przestał widzieć na jedno oko), a w więzieniu stracił go zupełnie – na spacerach poruszał się, trzymając się ściany. Stąd też nie mógł przeglądać protokołów swoich przesłuchań. Kapłan odpowiadał na pytania śledczych o kontakty, starając się przy tym nikomu nie zaszkodzić, wymieniał jedynie nazwiska swoich znajomych i parafian, którzy byli już nieosiągalni dla śledztwa, gdyż w latach 1920/30 wyjechali z kraju. Proponowano, by wyrzekł się wiary i pełnienia obowiązków kapłańskich, ale się nie zgodził.

1 lub 2 listopada 1937 roku Trybunał Wojskowy Północno-Kaukaskiego Okręgu Wojskowego skazał ks. Czerwińskiego i ks. J. Rota na śmierć przez rozstrzelanie. Wyrok wykonano 16 lub 17 stycznia 1938 roku o godzinie 20:00. Według innych informacji rozstrzelanie miało miejsce 26 stycznia 1938 roku. Taka data figuruje w dokumencie Wydziału Konsularnego Ambasady Rzeczpospolitej w Moskwie z dnia 28 czerwca 1938 roku. Miejsce pochówku zwłok duchownego nie jest znane.

Ks. Blechman i świeccy katolicy skazani w tej sprawie, zostali wysłani do więzień, na zesłania i do łagrów.

Chwała męczeństwa

Po aresztowaniu ks. Czerwińskiego najbardziej aktywni parafianie pisali do władz listy z prośbą o jego uwolnienie, przez co również narażali się na represje. Nikt z nich nie winił za to swojego proboszcza. Jeśli nawet udało im się przeżyć więzienia i zesłania, to i tak nie mogli zbyt szybko powrócić w swoje strony. We Władykaukazie pozostało wielu przerażonych wiernych. Aresztowano też katolików z innych rejonów Kaukazu, wielu rozstrzelano.

Siostra ks. Antoniego, Emilia, została zesłana na Północ, a później zamieszkała na Ukrainie. Nawet jeśli wiedziała o śmierci swego brata, to nikomu o tym nie mogła powiedzieć, oprócz rodziny Obuchowiczów i swojej przyjaciółki M.W. Lubowickiej.

Jednak pamięć o tym niezwykłym kapłanie była pielęgnowana z wielką czcią. M. W. Lubowicka przechowała na zesłaniu fotografie ks. Czerwińskiego, inni zachowali wiarę, chociaż nie było tam ani kapłana, ani kościoła i codziennie modlili się o spokój duszy swojego proboszcza i o zwrot świątyni. Trwaniu w wierze pomagała pamięć o dobrym duszpasterzu, który przygotowywał parafian na przyjęcie cierpienia i sam go nie unikał. E. Czerwińska po śmierci Stalina i powrocie z zesłania czyniła starania o ponowne rozpatrzenie sprawy brata. Wyrok na duchownego został pośmiertnie uchylony, sprawę umorzono, a na mocy decyzji Wojskowego Kolegium Sądu Najwyższego ZSRR z dnia 27 maja 1958 roku ks. Czerwiński został zrehabilitowany.

Pracujący od 1991 roku na Kaukazie ks. Bronisław Czaplicki skupiał wokół siebie katolików Władykaukazu i zaczął gromadzić świadectwa o życiu ich ostatniego proboszcza i o losach świątyni. Z tych danych powstał obraz wspaniałego duchownego, ale nikt nie wiedział, co się z nim stało. Świadkowie, którzy w latach 20/30-tych byli jeszcze dziećmi, bardzo dobrze pamiętali ks. Antoniego lub słyszeli o nim od swoich rodziców i wyrażali się o nim jako o mądrym, dobrym i prawdziwie świętym człowieku. Miejscowy członek organizacji przestrzegania praw człowieka, A. G. Lebiediew, złożył zapytanie o śmierć ks. Czerwińskiego w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Północnej Osetii i w ten sposób udało się zdobyć niektóre materiały archiwalne dotyczące tego kapłana.

Po reaktywowaniu w roku 1993 parafii katolickiej we Władykaukazie nabożeństwa odprawiano w różnych pomieszczeniach: w mieszkaniach prywatnych, w domu kultury, w świątyni Ormiańskiej Apostolskiej Cerkwi. Pierwsza Msza św. we własnej kaplicy, urządzonej w pobliżu dawnego kościoła katolickiego, miała miejsce 14 października 1996 roku.

 Na podstawie dokumentów archiwalnych udało się odtworzyć niektóre wydarzenia z życia ks. A. Czerwińskiego. Pozwalają one stwierdzić, że władykaukaski proboszcz oddał swoje życie za Chrystusa i Kościół tak jak wielu duchownych i świeckich w okresie prześladowań za wiarę. Dlatego też, po konsultacji ze specjalistami, ks. B. Czaplicki, wiedząc, że Administratura Apostolska w Moskwie nie jest w stanie wszcząć procesu beatyfikacyjnego, zaproponował administratorowi apostolskiemu dla katolików europejskiej części Rosji, biskupowi T. Kondrusiewiczowi, zwrócić się o poparcie w sprawie rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego ks. Czerwińskiego do arcybiskupa metropolity katowickiego Damiana Zimona (biskupa diecezji, do której należy ks. B. Czaplicki). Pismo z prośbą o rozpoczęcie procesu informacyjnego w sprawie ks. Czerwińskiego zostało wysłane 25 września 1993 roku.

W pamięci ludzi zachowały się przede wszystkim słowa kazania ks. Antoniego o dźwiganiu krzyża. Wielu parafian wzywa wstawiennictwa swego duszpasterza-męczennika.

Niektórzy jeszcze pamiętają, jak troszczył się o nich i pomagał im w różnych sytuacjach życiowych: przygarnął sieroty, czy jakiejś dziewczynie wyperswadował niefortunne małżeństwo. Parafianie są przekonani, że orędownictwo ks. Czerwińskiego pomaga im również teraz. Rodzina aresztowanego w sprawie ks. Antoniego organisty Obuchowicza, który przeszedł łagry i zsyłki na Północy ZSRR, była przekonana, że to modlitwy duchownego uratowały dawnego jego wychowanka od śmierci w więzieniu i na zesłaniu. Ta rodzina zamieszkała następnie w Groznym, w Czeczeni, gdzie w roku 1990 wybuchła wojna i zginęło wiele ludności cywilnej. Członkom rodziny udało się ujść z życiem. Swój szczęśliwy wyjazd z Groznego na początku stycznia 1995 roku przypisują opiece ks. Antoniego. Dom, w którym mieszkali, parę dni później spłonął. O jego modlitewną pomoc prosili parafianie władykaukaskiej parafii, kiedy ks. Czaplicki ciężko zachorował.

A. Borowska, zeznająca w sprawie ks. Antoniego, powiedziała: Zaraz pomyślałam, że wszystko robi się po to, by ogłosić go świętym. Parafianka E. S. Obuchowicz sama ułożyła modlitwę o wyniesienie ks. Czerwińskiego na ołtarze. Katolicy Władykaukazu są przekonani, że w odrodzeniu się parafii przejawiło się również orędownictwo ks. Czerwińskiego.

O Słudze Bożym napisano i opublikowano w czasopiśmie „Świat Ewangelii” kilka ciekawych artykułów. Jego biografia została zamieszczona w książce ks. R. Dzwonkowskiego, który wspomina tego kapłana również w reportażach poświęconych prześladowaniom Kościoła katolickiego, emitowanych w Radiu Watykańskim. Artykuł o ks. Czerwińskim zamieszczono w kalendarzu kościelnym na rok 2003. Wspomnienia o ostatnim duszpasterzu władykaukaskiej parafii można również znaleźć na kilku stronach internetowych. Został ponadto wydany folder z podobizną i modlitwą o wyniesienie do świętości ks. A. Czerwińskiego. Rozpowszechnia się go nie tylko we Władykaukazie, ale i w innych miastach Rosji, między innymi w Sankt Petersburgu oraz w Moskwie.

Oprac. Aleksandra Romanowa

 

Tłumaczyła z rosyjskiego Aniela Czendlik


© Postulator Causae Beat. seu Declarationis Martyrii S. D. Antonii Malecki et Soc.