Strona główna
 Informacje
 Proces beatyfikacji
  Postulatura
  Trybunal
 Słudzy Boży
  o. Fabian Abrantowicz, MIC
  m. Katarzyna Abrikosowa, OPL
  o. Epifanij Akułow
  ks. Konstanty Budkiewicz
  ks. Franciszek Budrys
  o. Potapij Emeljanow
  s. Róża Serca Maryi
  Kamila Kruszelnicka
  Biskup Antoni Malecki
  o. Janis Mendriks, MIC
  ks. Jan Trojgo
  ks. Paweł Chomicz
  o. Andrzej Cikoto, MIC
  ks. Antoni Czerwiński
  o. S. Szulmiński, SAC
 Archiwum
  abp. E. Profitlich, SJ
 Biblioteka
 Kontakty

Prałat Konstanty Budkiewicz

Konstanty Budkiewicz urodził się 19 czerwca 1867 roku w majątku Zubry, w parafii krasławskiej, w guberni witebskiej. Przyszedł na świat w patriotycznej rodzinie szlacheckiej. Został ochrzczony przez ks. Swieciłowicza 25 czerwca 1869 roku.

O dzieciństwie ks. Budkiewicza dotychczas wiemy niewiele. W latach 1882-83 uczył się w prywatnym, czteroklasowym progimnazjum w Kielcach, a następnie, w latach 1883-86 w lubelskim gimnazjum klasycznym, z którego, nie doczekawszy końca nauki, na życzenie ojca, został zwolniony.

Od roku 1886 Konstanty Romuald Budkiewicz studiował w mohylewskim Archidiecezjalnym Seminarium Duchownym w Petersburgu, a później w Rzymskokatolickiej Akademii Duchownej. Świadczy to niewątpliwie o jego ponadprzeciętnych uzdolnieniach i dobrych wynikach osiąganych w seminarium.  W Akademii uzyskał 5 czerwca 1893 roku tytuł magistra teologii.  Zwieńczeniem jego studiów i przygotowania ascetycznego było przyjęcie święceń kapłańskich, co miało miejsce 26 września 1893 roku.

5 lutego 1893 roku nowo wyświęcony kapłan został mianowany wikariuszem pskowskiej parafii rzymskokatolickiej i katechetą w tamtejszych szkołach. Po upływie trzech lat – 11 października 1896 roku – podjął obowiązki katechety w męskim i żeńskim gimnazjum w Witebsku oraz w 7-klasowej szkole żeńskiej. Z tego stanowiska zwolniono go, na jego własną prośbę, 8 października 1903 roku. Następnie, 5 grudnia 1903 roku mianowany został wikariuszem kościoła św. Katarzyny w Petersburgu oraz katechetą w Pawłowskim Instytucie. Już 13 stycznia następnego roku został zastępcą proboszcza tamtejszej parafii, a 5 września 1905 roku – proboszczem. Od 3 marca 1908 roku objął po ks. Witoldzie Czeczocie urząd dziekana w Petersburgu. Z końcem maja 1910 r. mianowano go honorowym kanonikiem kapituły archidiecezji mohylewskiej, z prawem noszenia krzyża dystynkcyjnego. 23 lipca 1910 roku wszedł w skład Mohylewskiego Rzymskokatolickiego Duchownego Konsystorza.

Jak widać, tak bogata aktywność duszpasterska opierała się głównie na zdolnościach i szlachetnych cechach charakteru ks. K. Budkiewicza. Nie każdy kapłan mógłby sprostać w wieku 38 lat obowiązkom proboszcza największej stołecznej parafii, a po upływie trzech lat – dziekana najrozleglejszego dekanatu w diecezji mohylewskiej. U podstaw takiego sukcesu ks. Budkiewicza leży też z pewnością jego bezgraniczne oddanie się sprawom Kościoła. Ks. Konstanty nie wahał się brać na swoje barki trudnych do udźwignięcia ciężarów. Z wielką gorliwością poświęcał się nawet zwykłym, codziennym obowiązkom.

Umiejętności administracyjne i doświadczenie duszpasterskie  ks. Budkiewicza znalazły uznanie zarówno w oczach proboszcza  parafii św. Katarzyny, ks. Ścisławskiego, jak również docenił je metropolita mohylewski. Ożywienie ducha ofiarności parafian i dobry zarząd majątkiem kościelnym, jakie dokonały się za jego sprawą, trudno przecenić: w ciągu 5 lat ks. Budkiewicz potrafił doprowadzić do znacznego wzrostu dochodów czerpanych z obiektów parafialnych. W 1910 r. wzrósł on do 197.416 rubli. Dla porównania: w 1904 roku dochód parafii liczył 184.718 rubli. Tak wypracowane środki finansowe przeznaczano przede wszystkim na utrzymanie i rozwój szkolnictwa parafialnego. Ogólna kwota na pokrycie tych potrzeb wynosiła ok. 56.000 rubli. W 1907 roku założono przy parafii kasę oszczędnościowo-pożyczkową.

Jako proboszcz ks. Budkiewicz starał się zabezpieczyć interesy wszystkich dużych stowarzyszeń narodowościowych w parafii św. Katarzyny. Będąc Polakiem, któremu los Ojczyzny nie był obojętny, potrafił jednak postawić sprawy Kościoła ponad wszystko (przytoczymy tu zabawny, a jednocześnie pouczający fragment artykułu w pewnej gazecie z tamtego okresu, bardzo charakterystyczny [chodziło o propozycję wzięcia udziału w konkursie na projekt renowacji kościoła św. Katarzyny, którą ksiądz dziekan skierował do petersburskich architektów]: „Wobec dużej ilości polskich artystów i architektów w Petersburgu, wybór rdzennie rosyjskich nazwisk stawia tego proboszcza – Polaka w odmiennym świetle (wybrano w końcu dwóch Francuzów i ośmiu Rosjan): z ludzi z takimi nazwiskami «Polaków się nie zrobi»”).

Działalność ks. Budkiewicza obejmowała też krzewienie oświaty i kultury polskiej.  Dzięki jego wysiłkom obydwa gimnazja, żeńskie i męskie, osiągnęły wysoki poziom kształcenia. Szczególną troską dziekan otoczył najbiedniejszych, tworząc dla nich kółka samokształceniowe (znane pod nazwą „ABC”), podporządkowane w roku 1907 polskiej Macierzy Szkolnej. Ksiądz Konstanty czynnie uczestniczył w działalności towarzystwa sportowego „Polski Sokół”. Opiekował się on ponadto kilkoma schroniskami i był członkiem zarządu Towarzystwa Dobroczunności, zaś 24 lutego 1914 roku został członkiem honorowym Rady Schronisk Dziecięcych podległych Instytucji Carycy Marii, znanej z działalności charytatywnej i pedagogicznej nie tylko w Petersburgu, ale i w całej Rosji.

Przejawem rozwoju szkolnictwa było powstanie trzech nowych szkół podstawowych i 4-klasowej szkoły zawodowej, która dawała mniej zdolnym uczennicom możliwość zostania wiejskimi nauczycielkami. W latach 1905-1910 w sumie ok. 2000 dzieci zdobyło wykształcenie. Poza tym aktywnie rozwijała się działalność Towarzystwa Dobroczynności przy kościele św. Katarzyny. Swoim zasięgiem obejmowało ono wówczas nie tylko w miasto, ale i całą gubernię.

Ks. K. Budkiewicz, pełniąc skrupulatnie funkcję dziekana, często wizytował powierzone mu tereny i był zawsze zorientowany w sprawach parafialnych całej północno-zachodniej Rosji. W tym czasie poświęcił nowy kościół w Wołogdzie.

W czasie I wojny światowej ks. Konstanty podjął się obowiązków wiceprzewodniczącego, a następnie przewodniczącym Polskiego Towarzystwa Pomocy Ofiarom Wojny. W roku 1917 przewodniczył on pracom Polskiego Komitetu Obywatelskiego, niosącemu pomoc polskim uchodźcom, którzy znaleźli się w centrum Imperium w trakcie działań wojennych, oraz zaraz potem – po drugiej rewolucji w roku 1917.  Ks. K. Budkiewicz pozostał w RSRR i przyjął sowieckie obywatelsko, chcąc zapewnić wsparcie duchowe i społeczne znajdującej się tam mniejszości katolickiej. Jako działacz PKO „oznaczał się dużą inwencją w rozwiązywaniu najtrudniejszych nawet problemów, a niezwykle skomplikowane zadania potrafił wypełniać z niebywałą odwagą cywilną”. Od roku 1919 należał do Rady Administracyjnej przy kurii archidiecezjalnej.

Po rewolucji 1917 roku dziekan miał nadzieję na zniesienie licznych niesprawiedliwych antykościelnych ustaw czasów Imperium. Nadzieje te jednak się nie spełniły. Wówczas ks. Budkiewicz zajął twarde i nieprzejednane stanowisko w kwestii Kościoła i losu majątku kościelnego. Bronił on stanowczo fundamentalnych interesów Kościoła i jego ponadczasowej misji. 

W połowie października 1918 roku w Piotrogrodzie doszło do negocjacji między naczelnikiem Wydziału Bezpieczeństwa, Komisariatu Sprawiedliwości Związku Gmin Obwodu Północnego, R.A. Tettebornym, a ks. Konstantym. Omawiano sprawy przekazania majątku kościelnego i cmentarzy miejscowym radom narodowym, a ksiąg metrykalnych – urzędom stanu cywilnego. Ksiądz dziekan przedstawił sytuację katolików, przekonując, że bez zgody Stolicy Apostolskiej o takim przekazaniu nie może być mowy, a rozwiązanie problemu cmentarzy „zależy od zakresu rozporządzeń rządowych”.

6 grudnia 1918 roku „Gmina Północna” opublikowała obowiązującą decyzję w sprawie wykonania „Instrukcji” („O porządku wprowadzenia w życie dekretu o rozdziale Kościoła od państwa i szkolnictwa od Kościoła”). W odpowiedzi na to, dziekan przygotował własną instrukcję dla duchowieństwa, której treść wyłożył w referacie „Nota historyczna o rozdzieleniu Kościoła od państwa w bolszewickiej Rosji”. Taktyka przyjęta przez dziekana została nazwana „taktyką gry na zwłokę”. K. Budkiewicz proponował pójście na ustępstwa w rozwiązaniu szeregu problemów: sporządzić wykazy majątku, papierów wartościowych, wybrać rady parafialne, wymagać przed udzieleniem ślubu kościelnego zaświadczeń o państwowej rejestracji małżeństwa, nie urządzać pogrzebów bez odpowiedniej dokumentacji. Jednak w najważniejszych sprawach nie zgadzał się na kompromisy z władzą państwową. Nalegał, żeby „nie oddawać jej kościołów”. Wyrażało się to na przykład w tym, że wobec żądań stawianych przez władzę świecką, polecił jeden egzemplarz ksiąg metrykalnych przechowywać w kościołach, dugi zaś – w konsystorzu, a od roku 1919 prowadzić je wyłącznie po łacinie.

Ks. Budkiewicz jako pierwszy przewidział zbliżającą się katastrofę i jako pierwszy próbował uratować wszystko, co było jeszcze możliwe do uratowania, by zapobiec najgorszemu.

W czasie wydarzeń, które miały miejsce od 30 kwietnia do 25 maja 1919 roku, kiedy to abp E. Ropp został zatrzymany w charakterze zakładnika, czterech księży aresztowano, a w mieszkaniu dziekana przeprowadzono rewizję, zmuszony był do ukrywania się u swoich parafian.

30 października 1919 roku arcybiskup Cieplak wydał okólnik, zezwalający na podpisywanie „czasowo, dopóki Stolica Apostolska nie zadecyduje” umów z władzami, dotyczącej rejestracji wspólnot wyznaniowych. Jednak już na przełomie stycznia i lutego 1920 roku przewagę zyskał odważny pogląd prałata Budkiewicza. Wygłaszał on na zebraniach duchowieństwa odczyty, w których wypowiadał się jasno, że „katolickie kościoły mają bez żadnych kompromisów stać na pozycji prawa kanonicznego. Niepodpisanie zgody ma tę dobrą stronę, że nie będziemy wtedy związani żadnymi zobowiązaniami i bolszewicy będą się bardziej liczyli z protestującymi katolikami, niż z ugodowymi. Bolszewicy nie odważą się zamknąć kościołów, bo sprawa nabrałaby rozgłosu, a akurat teraz cenią sobie zdanie Europy…”.

Wobec powracającego żądania rejestracji wspólnot w „biurach kościelnych” i zamknięcia kościoła Serca NMP przy ul. Kiryłowskiej 19 w Piotrogrodzie, K. Budkiewicz podjął radykalne środki w celu ratowania naczyń i zabytków kościelnych. 25 lutego 1922 roku po Mszy św. w kościele św. Katarzyny przywiózł on do polskiego przedstawicielstwa dyplomatycznego monstrancję – dar generała I. Sabira z 1825 roku – zdobioną perłami, brylantami i innymi drogocennymi kamieniami, srebrny pastorał – dar zmarłego metropolity Ignacego Gołowińskiego i złotą lunelę (melchizedek). W ciągu trzech dni najbardziej zaufani parafianie przenieśli z mieszkania dziekana do polskiego konsulatu pozostałe kosztowności.

4 maja 1922 roku i 17 lipca 1922 roku prałat Budkiewicz znów był zmuszony do prowadzenia pertraktacji z władzami centralnymi. Władze nie mogły wybaczyć dziekanowi nieprzejednanego uporu i pryncypialnego stanowiska w sprawie wyższości prawa kanonicznego nad świeckim (ale jeszcze bardziej – ukrycia i wywiezienia kosztowności). 28 grudnia 1922 roku Trybunał Rewolucyjny wszczął śledztwo w sprawie arcybiskupa Cieplaka i prałatów Maleckiego i Budkiewicza.

„ [Notatka] z protokołu nr 103 nadzwyczajnego posiedzenia Prezydium Piotrogrodzkiego Gubernialnego Trybunału Rewolucyjnego

 

z dnia 28 grudnia 1922 roku

 

Przewodniczący: Ozolin

Zastępca  przewodniczącego:  T. Kirzner

Członkowie: Berezowski

Sekretarz: Ioffe

Prokurator: T.  Siemionowa

[przesłuchali]

§ 33 art. 1301 w sprawie oskarżonych obywateli Cieplaka Jana, Maleckiego Antoniego, Budkiewicza Konstantego i innych o przestępstwo z art. art. 16, 62, 69 ust. 1 p.119, 86, ust. 2 i 88 Kodeksu karnego: przedstawić oskarżenie:…” [47].

W czasie śledztwa prałat, chcąc uchronić przed podejrzeniami swojego parafianina, S. Pusiewicza, u którego się ukrywał, oświadczył, że zupełnie nie może sobie przypomnieć, w jaki sposób dokumentacja dekanatu znalazła się u tamtego („przypuszczalnie” przypadkowo teczkę z dokumentami przyniósł inny parafianin, któremu władze w tym czasie nic już nie mogły zrobić).

5 marca 1923 roku dziekan Budkiewicz razem z czternastoma innymi księżmi i arcybiskupem został przewieziony do Moskwy (nieprzypadkowo wybrano okres przed Wielkanocą).

10 marca tegoż roku dziekana aresztowano. Został mu postawiony zarzut z art. 62 i 119 KK Rosyjskiej FSRR – kierowania działalnością kontrrewolucyjną powołanej jakoby przez niego organizacji i szpiegostwa na rzecz obcego państwa. Groził za to najwyższy wymiar kary. W czasie pokazowego procesu, trwającego od 21 do 25 marca 1923 roku, został – razem z arcybiskupem ochrydzkim, administratorem archidiecezji mohylewskiej, Janem Cieplakiem – skazany na karę śmierci. W ostatnim słowie przedstawił swoje stanowisko w konflikcie Kościoła z władzami, przypominając, że Kościół stoi ponad partiami, a jedyną jego bronią jest wiara.

29 marca NKWD zatwierdził wyrok Moskiewskiego Trybunału Rewolucyjnego, który ks. Budkiewicz przyjął nadzwyczaj spokojnie. Odrzucił wniosek adwokata Bobriszczewa-Puszkina o wniesienie prośby o ułaskawienie. Próby ingerencji dyplomatycznej też niczego nie przyniosły (przypomnijmy, że żaden inny ksiądz nie został skazany na „najwyższą karę”, a arcybiskupowi Cieplakowi wyrok w końcu złagodzono, a następnie zezwolono opuścić granice RFSRR). 31 marca, o 10 rano ks. Budkiewicza wyprowadzono z ogólnej celi i umieszczono w celi nr 42. Informacje, że ostatnie godziny spędził w jednym pomieszczeniu ze skazanymi na śmierć bandytami, ze złamaną nogą i naderwanymi uszami, wydają się nie odpowiadać rzeczywistości, ale istnieją potwierdzone doniesienia, że nie pozwolono ks. Edmundowi Walsh SJ wyspowiadać skazanego i udzielić mu Wiatyku.

Ksiądz Konstanty Budkiewicz, został zamordowany nocą z 31 marca na 1 kwietnia (w noc przed Niedzielą Wielkanocną 1923 roku). Dyskusyjny jest sposób, w jaki miano tego dokonać. Według pierwszej wersji wydarzeń wyrok wykonano w piwnicach więzienia GPU w obecności trzech agentów: Jewdokimowa, Bergmana (Wennikasa) i Krumma. W liście Bergmana do adwokata zamordowanego kapłana mówi się, że dziekan napisał przedtem list do papieża. Stojąc przed swymi katami, był niezwykle spokojny i zwrócił się do Jewdokimowa słowami: „Proszę przekazać moje ostatnie pozdrowienie ks. Cieplakowi i oświadczyć mu, że do ostatniej chwili pozostałem wierny Stolicy Apostolskiej”. Po tych słowach bolszewik Złotkin strzelił mu w tył głowy.

Według drugiej wersji „na miejscu kaźni prałat przeżegnał się i pobłogosławił kata wraz z jego dwoma pomocnikami, poczym odwrócił się twarzą do ściany i zaczął szeptem odmawiać modlitwy. Strzał kata przerwał modlitwę duchownego”.

Ks. Budkiewicz stał się jednym z pierwszych katolickich kapłanów, który poniósł śmierć z rąk władzy bolszewickiej, a którego imię nie przepadło bez wieści.

Do najbardziej znamiennych, jak się wydaje, cech ks. Konstantego należały: gorliwa służba, miłość bliźniego, zwłaszcza ubogich i potrzebujących, gorące umiłowanie Kościoła, pragnienie sprawiedliwości, stanie na straży prawa, jak również przekonanie o słuszności kościelnych kanonów i niemożności ingerowania państwa w wewnętrzne sprawy Kościoła, zdolność przewidywania i pokładanie ufności w Bogu aż do samej śmierci, a w jej obliczu – gotowość wybaczenia wszystkim swoim oprawcom.

Należy dodać, że pamięć o ks. Budkiewiczu pozostaje żywa w Kościele katolickim w Rosji. W Petersburgu, na przykład, znajdzie się niewielu katolików, którzy by o nim zupełnie nic nie słyszeli. Na świecie również istnieje wiele świadectw pamięci o nim. Na szczególną uwagę wydaje się zasługiwać następujące zdarzenie: w 1992 roku, tuż przed ponownym otwarciem kościoła parafialnego św. Katarzyny, proboszczowi, o. Eugeniuszowi Heinrichsowi została podarowana stuła z monogramem „KB”, należąca, jak poinformowano, do jednego z duchownych tej parafii przed jej likwidacją. Tym kapłanem nie był nikt inny jak tylko zamordowany ks. Konstantyn Budkiewicz.

Stanisław Kozłow

Tłumaczyła z rosyjskiego Aniela Czendlik

 


© Postulator Causae Beat. seu Declarationis Martyrii S. D. Antonii Malecki et Soc.