Strona główna
 Informacje
 Proces beatyfikacji
  Postulatura
  Trybunal
 Słudzy Boży
  o. Fabian Abrantowicz, MIC
  m. Katarzyna Abrikosowa, OPL
  o. Epifanij Akułow
  ks. Konstanty Budkiewicz
  ks. Franciszek Budrys
  o. Potapij Emeljanow
  s. Róża Serca Maryi
  Kamila Kruszelnicka
  Biskup Antoni Malecki
  o. Janis Mendriks, MIC
  ks. Jan Trojgo
  ks. Paweł Chomicz
  o. Andrzej Cikoto, MIC
  ks. Antoni Czerwiński
  o. S. Szulmiński, SAC
 Archiwum
  abp. E. Profitlich, SJ
 Biblioteka
 Kontakty

„Trafił do nas w czas najgorętszej walki o Kościół,

ale nie przestraszył się i nie wycofał”

 

(o. Epifaniusz Akułow)

 

Łaska Boża często w nieodgadniony sposób działa w duszy człowieka. Dopóki nie dostrzeże się w takim człowieku owoców Boskiego działania, wydaje się on kimś zupełnie zwyczajnym i niczym się niewyróżniającym. Początek drogi życiowej przyszłego męczennika za wiarę w Chrystusa, kapłana zakonnego, o. Epifaniusza Akułowa, tak właśnie wyglądał. Był jak najbardziej zwyczajny. Ale któż mógł wtedy wiedzieć, jakimi tajemnymi sposobami Bóg działał w sercu Swego przyszłego sługi, przygotowując go na drogę, którą w Swojej mądrości wyznaczył mu jeszcze przed wiekami?

 

Igor Aleksandrowicz Akułow urodził się 13 kwietnia 1897 roku we wsi Nowo–Nikitskoje, w powiecie korczewskim, w guberni twerskiej, w prawosławnej chłopskiej rodzinie. W 1918 roku ukończył szkołę realną – jak dla chłopca z jego pochodzeniem dała mu ona dość dobre wykształcenie. Potem pracował jako urzędnik na kolei. W czerwcu 1919 roku powołano go do wojska i ponad rok służył w Armii Czerwonej, jednak nie w służbie liniowej. W styczniu 1920 roku został zdemobilizowany i pojechał do Piotrogrodu. Tam próbował pracy w handlu – otworzył niewielki sklepik, który nie przynosił mu jednak żadnego dochodu i wkrótce musiał go zamknąć.

 

W 1920 roku Igor Akułow wstąpił do nowicjatu w Ławrze Aleksandra Newskiego w Piotrogrodzie. Jego matka zawsze solidaryzowała się z nim w wyborze drogi życiowej. Była bogobojną chrześcijanką i starała się wychować syna również na dobrego chrześcijanina.  Wspomina się, że Igor był człowiekiem prostym, pobożnym, o czystej duszy i skromnym zachowaniu. W latach 1920-22 młody nowicjusz uczył się w Piotrogrodzkim Instytucie Teologicznym, który powstał w miejsce dawnej Akademii Duchownej. 2 lipca 1921 roku w cerkwi Fiodorowskiego Zajazdu Igor przyjął postrzyżyny, przybierając imię zakonne Epifaniusz. Imię to, oznaczające Objawienie (Epifania) lub Boskie zjawienie, okazało się bardzo znamienne, gdyż całe przyszłe życie młodego Epifaniusza miało być stopniowym „objawianiem” się tego, co dotychczas było ukryte, objawianiem Bożego działania w jego duszy, którego ukoronowaniem stała się śmierć męczeńska.

 

Czas, w którym ojciec Epifaniusz przyjął postrzyżyny, był okresem niezwykle trudnym dla życia religijnego w Rosji, w tym również dla Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Oprócz ucisku ze strony władz, była ona dodatkowo targana wewnętrznymi sporami i konfliktami. Wystarczy wspomnieć, że w roku 1922 zaczął się słynny „rozłam odnowieńczy”. Jego aktywiści, nie wyłączając duchownych, byli odtąd uważani przez Rosyjski Kościół Prawosławny za schizmatyków. W życiu religijnym prawosławia znacznie osłabła również dyscyplina. W Ławrze prawie nie było starszych mnichów, gdyż wszyscy oni wiedli teraz życie pustelnicze lub pomarli. Między innymi to doprowadziło do stopniowego zaniku posłuszeństwa wobec przełożonych. Dochodziło ponadto do wielu innych nadużyć. Mnisi żyli często rozwiąźle i bezbożnie, a o. Epifaniusza, który był wierny zupełnie innym ideałom, wyśmiewano i szydzono z niego. Pobożna i bogobojna dusza młodego nowicjusza nie wytrzymała życia w takim środowisku. Zdecydował się on opuścić Ławrę. Obawiał się widocznie, że dalszy pobyt w tym niezdrowym środowisku może zaszkodzić jego życiu duchowemu.

 

Boża Opatrzność zetknęła wówczas młodego mnicha z egzarchą dla Rosjan-katolików, dzisiaj błogosławionym Leonidem Fiodorowem. Obaj duchowni zaprzyjaźnili się. O. Epifaniusz zaczął uczestniczyć w nabożeństwach greckokatolickich w kaplicy Zesłania Ducha Świętego wschodniego obrządku. Świątynia znajdowała się na drugim piętrze drewnianego domu na Piotrogodzkiej Stronie (dziś już nie istnieje). O. Epifaniusz wspólnie z egzarchą brał udział również w życiu religijnym katolików obrządku łacińskiego. Niedługo potem został przez arcybiskupa Jana Cieplaka wyświęcony na kapłana.

 

Leonid Fiodorow, który stał się przewodnikiem duchowym o. Epifaniusza, był z niego bardzo zadowolony, o czym pisał do swojego przełożonego, lwowskiego metropolity Kościoła grekokatolickiego, Andrzeja Szeptyckiego: „Nieskończone Boże miłosierdzie nie opuściło nas i zesłało nam młodego księdza zakonnego, Epifaniusza. Trafił do nas w czas najgorętszej walki o Kościół, ale nie przestraszył się i nie wycofał. Nie dotknął go ani protestantyzm, ani racjonalizm. Pracuje znakomicie”. Był to naprawdę trudny okres dla Kościoła. Trzeba było stale bronić praw wiernych oraz przeciwstawiać się grabieży i zamykaniu świątyń. Jednak czasy, które nadchodziły, okazały się jeszcze trudniejsze. O. Epifaniusz, nieustraszony na początku swojej kapłańskiej drogi, pozostał jej wierny także wtedy, gdy nadszedł czas najcięższej próby.

 

Od momentu przyjęcia święceń kapłańskich, o. Akułow pracował przy parafii  Ducha Świętego. W niedziele i święta dodatkowo sprawował liturgię w rzymskokatolickim kościele  p.w. św. Bonifacego.  Leonid Fiodorow, przeczuwając swoje nieuchronne aresztowanie, mianował o. Epifaniusza stałym zastępcą proboszcza, powierzając mu tym samym odpowiedzialność za kościół i parafię Ducha Świętego. Starał się jednak uchronić go od prześladowań. W tym celu polecił swojemu współpracownikowi, ks. Aleksemu Zierczaninowowi, żeby ten młody duchowny oficjalnie dla władz figurował jako: „kapłan, którego zatrudniliście, by odprawiać nabożeństwa w kościele”, a nie jako ten, który jest właściwym administratorem. Wkrótce bł. Leonid Fiodorow został aresztowany i skazany na 10 lat więzienia. Znajdujący się w prywatnym domu kościół Ducha Świętego ostatecznie zlikwidowano w lipcu 1923 roku.

 

Po aresztowaniu Leonida Fiodorowa, o. Epifaniusz zamieszkał w domu J. N. Danzas (siostry Justyny), greckokatolickiej zakonnicy, której egzarcha polecił jeszcze przed aresztowaniem troszczyć się o młodego księdza. Z uwięzionym egzarchą o. Epifaniusz prowadził korespondencję, otrzymując od niego wskazówki i pouczenia dotyczące wspierania swoich wiernych. Po zlikwidowaniu kościoła parafialnego Akułow odprawiał Msze św. potajemnie  w mieszkaniu s. Justyny. W dni powszednie odbywały się one w maleńkiej kaplicy na końcu korytarza. Na te msze przychodziło najwyżej kilku wiernych, najgorliwszych parafian dawnego kościoła. Czasami zdarzało się też, że o. Akułow przewodniczył liturgii w kościele św. Bonifacego.

 

Jego duchowym przewodnikiem stał się odtąd ks. Bolesław Słoskans, przyszły biskup. On także, tak jak i wielu innych duchownych, przeszedł później przez sowieckie łagry.  O. Epifaniusz utrzymywał też bliskie kontakty z innymi księżmi i regularnie uczestniczył w spotkaniach duchowieństwa, na których planowano pracę duszpasterską. Trzeba zauważyć, że, pomimo trudnych warunków i niebezpieczeństw, był on bardzo aktywnym duszpasterzem. Oprócz troski o wiernych, przewodniczył jeszcze spotkaniom koła teologicznego.

 

W roku 1923 w Moskwie i Piotrogrodzie – prawie równocześnie – aresztowano wszystkich księży greckokatolickich, a także wielu zakonników i świeckich. Jak wspomina s. Justyna, o. Epifaniusza nie było w tym czasie w Piotrogrodzie, ponieważ wyjechał w jakichś sprawach do Witebska. Po powrocie zastał mieszkanie, gdzie dotychczas przebywał, zamknięte i opieczętowane. Próbował zwrócić się o pomoc do znajomych, ci jednak nie wpuścili go za próg. Widocznie bali się prześladowań. Po krótkim zastanowieniu o. Epifaniusz poszedł na milicję i zgłosił, że jest duchownym i rosyjskim katolikiem, więc powinien również zostać aresztowany. I tak też się stało 29 listopada 1923 roku.

 

Można by pomyśleć, że takie zachowanie o. Epifaniusza było nierozsądne i nierozważne, zwłaszcza mając na uwadze, że tak mało księży pozostało na wolności. Ale logika krzyża i wiary różni się często od tego, co wydaje nam się przemyślanym i rozsądnym. Decyzję tego kapłana można porównać ze sposobem postępowania wielu męczenników w pierwszych wiekach historii Kościoła Ich pragnieniem było wyznawać Chrystusa razem z pojmanymi już braćmi i dzielić z nimi w Panu zarówno los ziemski jak i niebieski. Można przypuszczać, że o. Epifaniusz świadomie poszedł za przykładem pierwszych chrześcijan. W innych warunkach mogłoby wydawać się to nierozsądnym, ale w tej sytuacji czyn o. Epifaniusza był bez wątpienia szczególnym wyrazem jego ufności Bogu i mądrości wiary. Wiary nie w szczęście ziemskie, a w chwałę Królestwa Bożego.

 

Wszyscy aresztowani w listopadzie 1923 roku zostali oskarżeni o organizowanie kontrrewolucyjnych związków katolickich. Wielu z nich skazano na różne okresy osadzenia w więzieniach i obozach. Wśród nich był również o. Epifaniusz Akułow. W uzasadnieniu wyroku nazwano go „prawdziwym przywódcą całej organizacji”. Takim określeniem śledczy paradoksalnie wyrazili mu uznanie, jako dobremu i aktywnemu duszpasterzowi.

 

19 maja 1924 roku o. Epifaniusz otrzymał wyrok 10 lat pozbawienia wolności i został wysłany do Aleksandrowskiego izolacyjnego więzienia politycznego pod Irkuckiem. Pewnych informacji na temat życia o. Akułowa po aresztowaniu dostarczają zeznania siostry ze zgromadzenia matki Katarzyny Abrikosowej, Filomeny Ejsmont. W 1933 roku była ona przesłuchiwana w związku ze śledztwem w sprawie posługi kapłańskiej duchownych, z którymi miała styczność. Oto, co wtedy powiedziała: „Akułow opowiadał o swoim życiu w obozach koncentracyjnych, o torturach i warunkach bytowych więźniów. Mówił, że życie w łagrze było skrajnie surowe i okrutne: stworzono im ekstremalnie ciężkie warunki pracy i egzystencji, wyznaczano nieosiągalnie wysokie normy pracy, prowadzące do całkowitego wyniszczenia skazanych. Praktykowane były też takie metody: w środku nocy strażnicy budzili więźniów i czy był mróz, deszcz, czy błoto, pędzili ich do lasu. Warunki bytowe były takie, że epidemie, pasożyty i brud były czymś zupełnie normalnym. Mówił też o samowoli administracji łagru, znęcaniu się i biciu osadzonych kolbami karabinów. Po prostu odnoszono się do nich nieludzko. O. Akułow nawet dziwił się, że w ogóle pozostał przy życiu i nie postradał zmysłów”. Z innych źródeł wiemy, że w tych nieludzkich warunkach nie tylko nie postradał zmysłów, ale pozostał przykładnym i gorliwym kapłanem. Z więzienia o. Epifaniusz korespondował ze swoją matką, przekonując ją do trwania w niezłomnym wyznawaniu wiary katolickiej.

 

W roku 1927 więzienie zamieniono o. Akułowowi na zesłanie na Syberię. Stamtąd został zwolniony w 1933 roku i zaraz przybył do Moskwy, gdzie oddał się do się do dyspozycji biskupa Piusa Eugeniusza Neve, ówczesnego apostolskiego administratora Moskwy i opiekuna katolików obrządku wschodniego. Biskup Neve wysłał go ponownie do Piotrogrodu, który w tym czasie został przemianowany na Leningrad. Tam o. Epifaniusz znów przystąpił do pracy duszpasterskiej. Pracowało tam bardzo mało księży, nie było komu odprawiać nabożeństw, więc o. Epifaniusz musiał prowadzić duszpasterstwo w kilku parafiach: św. Aleksego, św. Kazimierza, Zwiastowania NMP, św. Franciszka i Przenajświętszego Serca Jezusowego. Mianowany w 1935 roku administrator apostolski Leningradu, dominikanin, o. Jan Amoudru w swojej korespondencji wspomina, że o. Epifaniusz Akułowa był już wtedy słabego zdrowia – dawały o sobie znać skutki więzienia i zsyłki.

 

Do dziś żyją jeszcze ludzie pamiętający o. Epifaniusza osobiście, albo tacy, którzy o nim słyszeli. Wspominają oni, że wygłaszał on piękne kazania po rosyjsku. Pamiętają również, jakim był dobrym i serdecznym kapłanem. Z przykład może posłużyć wypowiedź jednej z parafianek o. Akułowa, która opowiadała swojej córce, o tym, jak: „rozdzielając z wielkim szacunkiem Komunię św., zwracał się do każdego przyjmującego Najświętszy Sakrament pełną formułą po łacinie: „«Ciało Pana naszego, Jezusa Chrystusa niech cię zachowa na życie wieczne»”.

 

W roku 1933, na polecenie bp. Neve, o. Epifaniusz podróżował często do Kotłasu, gdzie wtedy przebywał na zesłaniu bł. Leonid Fiodorow, żeby go tam wspierać na duchu, przekazywać pomoc materialną i dowiadywać się o stanie jego zdrowia. 7 marca 1935 roku o. Leonid zmarł. Po otrzymaniu telegramu z Polskiego Czerwonego Krzyża, o. Epifaniusz wyjechał na pogrzeb egzarchy do Wiatki (Kirowa). Niestety, wspomniany telegram dotarł do Leningradu dwa dni po pogrzebie, a o. Epifaniusz dojechał do Kirowa dopiero po upływie kolejnych trzech dni. Mógł się już tylko pomodlić przy grobie zmarłego przyjaciela, a ze środków otrzymanych z Czerwonego Krzyża zamówił na mogiłę krzyż i ogrodzenie.

 

W kwietniu 1935 roku o. Akułow został na krótko aresztowany. 26 lipca 1937 roku uwięziono go ponownie i oskarżono o „działalność antysowiecką na zlecenie konsulatu polskiego i Watykanu”. Przedstawiono mu absurdalne zarzuty, że wychowywał polską młodzież, propagując idee nacjonalizmu. Widocznie tak postrzegano wysiłki duszpasterza w zakresie wychowania młodego pokolenia w duchu wierności Kościołowi.

 

O. Michael Florent, który został administratorem Leningradu jako następca deportowanego z ZSRR o. Jana Amoudru, w swoim sprawozdaniu do Rzymu za rok 1937 pisał tak: „O. Akułow został aresztowany 27 lub 28 lipca 1937 roku. Tym razem otrzymał wyrok dziesięciu lat przymusowych robót. Wysłano go, jak wszystko na to wskazuje, na północ, do obozów kołymskich”. O. Michael nie znał jednak całej prawdy. W rzeczywistości, o. Epifaniusz już wtedy nie żył. 25 sierpnia 1937 roku skazano go bowiem na śmierć przez rozstrzelanie. 27 sierpnia 1937 roku wyrok wykonano i ziemskie życie o. Epifaniusza dobiegło kresu. Jego ciało pochowano na Lewaszewskim Pustkowiu pod Leningradem, gdzie spoczywają doczesne szczątki wielu ofiar represji tamtych lat.

 

31 maja 1989 roku o. Akułow został pośmiertnie zrehabilitowany. Naturalnie, nie dopuścił się on żadnych przestępstw, o które go oskarżano. Jedynym jego „przestępstwem” była wiara i wierność Chrystusowi oraz Jego Kościołowi.

 

Wierząc, że ten świadek Chrystusa znajduje się już wśród świętych, autor niniejszego artykułu ma nadzieję, że zostanie on uznany przez Kościół i modli się, by Pan Bóg za jego wstawiennictwem umacniał Kościół w Rosji i Sankt Petersburgu, gdzie służył o. Epifaniusz.

 

Na zakończenie tego krótkiego szkicu o o. Akułowie pragnę zwrócić się do tych, którzy sami go jeszcze pamiętają lub słyszeli o nim od krewnych czy innych wiernych starszego pokolenia. Wasze wspomnienia i świadectwa o o. Epifaniuszu są bardzo ważne – zwłaszcza teraz, kiedy rozpoczęto jego proces beatyfikacyjny. Prosimy zatem, jeśli Państwo mogą, o podzielenie się wspomnieniami o tym duszpasterzu poprzez nawiązanie kontaktu z postulatorem procesu beatyfikacyjnego katolickich nowych męczenników Rosji, o. Bronisławem Czaplickim, lub z autorem tego artykułu. Będziemy bardzo wdzięczni.

 

Paweł Parfientiew

Tłumaczyła z rosyjskiego Aniela Czendlik


© Postulator Causae Beat. seu Declarationis Martyrii S. D. Antonii Malecki et Soc.